Jak powstała whiskey Irlandzka?

Jak powstała whiskey Irlandzka?

Dawno, dawno temu irlandzcy mnisi lub ktoś mógłby powiedzieć święty Patryk we własnej osobie, wynaleźli eliksir posiadający tak niezwykłą moc, że wyróżniono go mianem „uisce beatha”, nie mniej ni więcej jak „woda życia”.
Prawda jest już nie tak fantazyjna, bardziej prozaiczna, choć wciąż fascynująca.
Na początku warto przypomnieć, że ani Irlandczycy, ani Szkoci nie byli wynalazcami alkoholu. To prawdopodobnie Maurowie byli tymi, którzy odkryli sztukę destylacji gdzieś w okolicach XI wieku. Będąc muzułmanami, a tym samym abstynentami, stosowali alembiki raczej w celach medycznych niż tych, którym służą one obecnie.


Kiedy katolickie oddziały armii hiszpańskiej wyparły Maurów z Europy, sztuka destylacji wpadła w ręce mnichów, którzy przenieśli ją w najdalsze zakątki Świata.
Wyglądało na to, że woda życia jest trunkiem uniwersalnym i jakikolwiek lokalny surowiec może posłużyć do jej produkcji: winogrona we Francji, zioła w Skandynawii czy ziarna zbóż w Irlandii / Szkocji.

W połowie XVIII wieku świat stanął na krawędzi największych zmian, gdyż człowiek przestał polować walcząc o przetrwanie i zajął się rolnictwem. Szybki przyrost ludności, wzrost produkcji rolnej i postępująca mechanizacja, to tylko niektóre z czynników napędzających szybkie przemiany. Pogoń za pieniądzem zastąpiła zwykłą walkę o przetrwanie. W 1769 roku Szkot James Watt wynalazł maszynę parową, co dało początek wielkiej rewolucji przemysłowej.
W przypadku Irlandii dotarła ona jedynie do Belfastu, reszta kraju pozostała wiejska, zaściankowa, biedna. Dublin, kiedyś drugie miasto brytyjskiego imperium i siódme na świecie, został zepchnięty na dalszy plan.
Destylacja w alembikach była powolnym i brudnym zajęciem. Whisky była produkowana krótkimi partiami, które co pewien czas musiały być napełniane, podgrzewane, opróżniane i tak w koło Macieja. Niewiele zmieniło się od tamtych czasów. Miedziane alembiki były i są drogie, nieekonomiczne, chociaż ich nieefektywność pomaga produkować wysokiej jakości, wysoko aromatyczny alkohol.
Jednak w XIX wieku jakość i aromaty nie były priorytetem. Większość destylatu wysyłana była do Cork czy Londynu i rektyfikowana na potrzeby ginu.
W 1830 roku nastąpił przełom w branży, Aeneas Coffey opatentował kolumnę do destylacji ciągłej. Anglicy i Szkoci nie mieli nic do stracenia w zaadoptowaniu kolumny destylacyjnej na swoje potrzeby. Mimo że były drogie, w ciągu tygodnia produkowały tyle co tradycyjne alembiki w 9 miesięcy. Przesądni Irlandczycy, uważając że taka zmiana produkcji zaważy nie tylko na wizerunku ich whiskey ale także cofnie ich o lata wstecz, pomysł kolumny destylacyjnej odrzucili.
Za pierwszym ciosem dla branży irish natura wyprowadziła następny. W 1845 roku zaraza spustoszyła zbiory ziemniaków, co zdziesiątkowało populację mieszkańców Irlandii, uzależnionych od tego warzywa. Irlandia przeżywała klęskę głodu. Rząd za pomocą odpowiednich aktów prawnych otworzył drogę dla importu żywności z Ameryki i statki parowe wypełnione po brzegi kukurydzą wypłynęły w swą podróż do Europy. Sprytni Szkoci, szybko wykorzystali kukurydzę, napełniając nią aparaturę destylacyjną, a dużo tańszy od jęczmienia surowiec sprawił, że cena finalnego produktu znalazła się w trendzie spadkowym.
Irlandzkie dynastie, szczególnie te z Dublina, do końca nie wierzyły, że bezwonny alkohol, produkowany w kolumnach destylacyjnych mógłby kiedykolwiek konkurować z jakością whiskey irlandzkiej. Tani alkohol ze Szkocji zalewał Irlandię, a cztery wielkie nazwiska Dublina siedziały spokojnie, głęboko wierząc że moda na tani alkohol z kolumny szybko przeminie.
W 1916, nowe prawodawstwo, nowa definicja whisky wprowadziła zakaz sprzedaży destylatu bezpośrednio po destylacji, trunek musiał dojrzewać przynajmniej przez 3 lata. Nareszcie natura spojrzała życzliwym okiem na producentów pot still whiskey, którzy ze względu na spadający popyt irlandzkiej, zaczęli już wcześniej swój produkt leżakować, w przeciwieństwie do szkockiego trunku kolumnowego, który dotychczas sprzedawany był zaraz po destylacji. W dwóch kolejnych latach 1917-1918 destylacja została zakazana, ziarno mogło być tylko przeznaczane do spożycia.
Przyszedł 1920 rok, whiskey spoczywająca w magazynach była zgodnie z definicją gotowa do sprzedaży, jednak kraj i rynek zmienił się w tym czasie nie do poznania. I wojna światowa, powstanie w 1916, wojna o niepodległość (1919—1921) odcisnęły swoje piętno, ekonomia załamała się, ceny pospadały, a kraj został podzielony. Po wojnie zarówno Irlandia jak i Szkocja pracowały ciężko nad odzyskaniem rynku amerykańskiego, na którym jeszcze przed prohibicją irish whiskey była wyznacznikiem prestiżu, luksusu i jakości.
I tak dotarliśmy do obecnego millenium, do stolicy Irlandii — Dublina. W historii whiskey Irish, nazwisko Teeling stało się synonimem nieszablonowego sposobu jej produkcji i marketingu. A wszystko zaczęło się w 1985 roku, kiedy to John Teeling z niewielkim własnym kapitałem, zdobytym na wydobyciu minerałów, wykupił fabrykę, produkującą spirytus przemysłowy z ziemniaków. Dostawił kolumnę destylacyjną i ruszył z produkcją w 1987 roku, nazywając ją Cooley. Po jej sprzedaży, jednemu z największych międzynarodowych koncernów za niemalże 100 mln $, wraz ze swymi synami zainwestował w nową, tworzoną od podstaw destylarnię Teeling. Jack i Stephen mieli jasno wyznaczony cel: stworzyć markę premium, zamiast uganiać się za niskobudżetową a wysoko wolumenową whiskey. Jeden z ich przodków Walter Teeling już od 1782 roku produkował whiskey w Dublinie, a konkretnie na Marrowbone Lane. W owym czasie w samym Dublinie działało 37 niezależnych destylarni, większość z nich na obszarze zwanym Liberties. Stąd jedynym, słusznym wyborem logotypu dla nowej marki był Feniks powstający z popiołów, symbolizujący odrodzenie marki Teeling.
Destylarnia Waltera Teelinga jak większość innych irlandzkich destylarni została zamknięta z powodu kryzysu, spowodowanego drastycznym spadkiem sprzedaży. Dla uzmysłowienia sobie powagi sytuacji nadmienię, że pod koniec XIX wieku w Irlandii działało ponad 100 destylarni, w roku 1970 pozostały tylko dwie.
W kontrakcie sprzedaży destylarni Cooley, po długich, wyczerpujących negocjacjach znalazł się zapis, że tylko 16 tysięcy beczek z dojrzewającą whiskey trafi w ręce nabywcy, reszta pozostała własnością braci Teeling. Dlatego też, mimo że nowa destylarnia rozpoczęła produkcję w 2015 roku, już przed jej otwarciem pojawiła się na rynku whiskey Teeling, z destylatem produkowanym za czasów Cooley.
Sprzedaż tylko części zapasów magazynowych umożliwiła rodzinie Teeling stworzenie nowej marki i rozpoczęcie sprzedaży natychmiast, nie czekając na pierwszą oficjalną Teeling whiskey, która pojawi się na rynku dopiero w 2018 roku.
Destylarnia Cooley stosował podwójną destylację, zatem we wszystkich wersjach whiskey z logiem Teeling na etykiecie dostępnych obecnie, znajduje się produkt będący wynikiem typowej dla Szkocji, podwójnej destylacji.
Wyjątkiem jest kilka limitowanych, wiekowych edycji, jak chociażby Teeling 26 yo, 30 yo i 33 yo, które pochodziły z beczek zakupionych z destylarni Bushmill’s.
W nowej destylarni, otworzonej zaledwie 2 lata temu, destyluję się trzykrotnie, chociaż zdarzają się eksperymentalne partie destylowane dwukrotnie.
Mimo, że to dopiero początki tej marki, co chwila destylarnia zaskakuje nowościami. Mamy dostępną whiskey pochodzącą z beczek ex Bourbon, ex—Sherry, jak i z beczek po winach, Porto, Maderze, Kalwadosie, Pineau Des Charentes czy rumie z Karaibów. W przyszłym roku pojawi się tak charakterystyczna dla Irlandii wersja „pot still”, do której produkcji wykorzystano mieszankę zarówno słodowanego jak i niesłodowanego jęczmienia, bracia Teeling zapowiedzieli też wersje dla miłośników odmian dymnych.
Wszystkie edycje ich whiskey butelkowane są z podwyższoną mocą, niefiltrowane na zimno, posiadają też naturalny kolor.
Wszystko wskazuje na to, że pomysł z nową destylarnią w Dublinie był strzałem w dziesiątkę. Segment whiskey irish pnie się do góry, szacuje się, że właśnie on przez najbliższe lata będzie najszybciej rosnącym i najbardziej interesującym. Kto wie, może koło fortuny zatoczy krąg i wyniesie whiskey z Irlandii ponownie na piedestał, za co gorąco trzymam kciuki.

 

Pomysłodawca i organizator festiwalu Whisky Live Warsaw, właściciel działającej od ponad 20 lat firmy Tudor House, zajmującej się importem i dystrybucją whisky w Polsce, a także właściciel sieci sklepów Ballantine’s. Inicjator i organizator cyklicznych degustacji whisky w Polsce, założyciel zamkniętej grupy miłośników whisky na Facebook.com „Whisky Fan Club”. Pierwszy i jedyny dotychczas Polak, który zasiadał w jury prestiżowych zawodów World Whiskies Awards, odbywających się rokrocznie w Londynie.

Testimonial Jarek Buss
Jarek Buss

 

 


Dodaj komentarz

Lubisz whisky?

Otrzymuj Najlepszy newsletter o whisky w Polsce.

Będziesz dostawał nie tylko HOT INFO ale także materiały ekskluzywne.

Dołącz do nas!

Zapisuję się

FreshMail.pl