Irish whiskey – czasy odmętu i rokoszy!

Teeling Whiskey Irish

Dokładne określenie daty, kiedy pierwsza destylarnia Irlandii rozpaliła ogień pod swymi kotłami destylacyjnymi jest trudne do ustalenia i pozostanie na wieki otwartą debatą. Do 1761 roku rejestracja działalności była dobrowolna i wymagała płacenia podatku, nic więc dziwnego, że nikt o zdrowych zmysłach nie chciał skazywać się na męki.

Pierwsze podatki pojawiły się jednak sto lat wcześniej. Utrzymywanie armii we wrogo nastawionej do korony angielskiej Irlandii kosztowało króla fortunę, a rządowe finanse charakteryzował przemożny bałagan. Czarę goryczy przelały trudności w zebraniu 50 funtów na walkę z powstaniem, wznieconym przez katolików w 1641 roku. Zatem w grudniu 1661 roku król Karol I zafundował Irlandczykom prezent w postaci opodatkowania ich ulubionego napitku.

Następne 100 lat to szeroko obserwowany proces unikania podatku, który miał być wnoszony  od ilości sprzedanego alkoholu. W 1779 roku dokonano jego restrukturyzacji, wprowadzając opłatę od wielkości kotłów, która była łatwa do sprawdzenia i gwarantowała określony przychód. Skutki takiego kroku były opłakane. Większość z istniejących destylarni zeszła do podziemia. Te, które pozostały, musiały walczyć o przetrwanie. Jedynym sposobem przechytrzenia poborców była szybsza i częstsza destylacja, gwałtowne podgrzewanie prowadziło jednak do spieniania, które zatykało urządzenia i spowalniało proces, który miał być szybszy.

Dla pozbycia się problemu zaczęto stosować mydło, które miało ograniczyć zjawisko, jednak wtedy whisky smakowała ohydnie. W ciągu jednego miesiąca, średniej wielkości alembik zużywał niemalże tonę mydła, a whisky pochodząca z licencjonowanych destylarni określana była jako „ ból brzucha”.

W połowie XVIII wieku popyt na whisky był tak duży, że kontrola jakości przestała być priorytetem, liczyła się tylko ilość. Jej jakość, niebezpieczna dla życia i zdrowia zmusiła Parlament do wprowadzenie przepisów, zakazujących produkcji whisky z jakichkolwiek innych składników niż zbóż, ziemniaków i cukru.

Początki destylacji w Irlandii to czasy buntu i zawieruchy, jednak okruchy informacji jak te powyżej dostarczają nam światła na szybko zmieniający się świat, który znalazł się na skraju eksplozji.

Jakże odmiennie sytuacja wygląda dzisiaj, kiedy nowe destylarnie powstają w Irlandii niczym grzyby po deszczu, każda z nich licencjonowana i każda stawiająca na jakość. Wiedza i technologia poszły naprzód, umożliwiając stosowanie praktyk, nieznanych wieki temu.

Teeling 24 yo jest tego najlepszym przykładem. Destylarnia oficjalnie rozpoczęła produkcję w 2015 roku, zatem whiskey destylowana w 1992 roku musi posiadać inne korzenie. Jakie ? W latach 90-tych działało w Irlandii niewiele destylarni, a tylko jedna w Irlandii Północnej i tam prowadzi ślad.

Trzykrotnie destylowana, stworzona z dymnego słodu jęczmiennego, spędziła 20 lat w beczkach po Bourbonie, by na kolejne cztery lata zostać poddana procesowi finiszowania w beczkach po słodkim francuskim winie Sauternes. Niefiltrowana na zimno, butelkowana z mocą 46% , stanowi limitowaną edycję, łącznie 5000 butelek, w których zatopiono aromaty: ananasa, banana, owocowej marmolady, syropu imbirowego, migdałów, rodzynek, gumy balonowej, z niewielką domieszką tytoniu i delikatnym, dymnym finiszem.

To wyjątkowa whiskey, dość nietypowa jak na Irlandię. Wiekowa, lekko dymna, a dodatkowe lata spędzone w beczkach po słodkim winie nadały jej wyjątkowego wymiaru. Jeśli napiszę, że nie piłem lepszej irish, nie minę się z prawdą.