Mackmyra, czyli whisky z północy!

Mackmyra, czyli whisky z północy!

Pewnie nigdy nie uzyskamy odpowiedzi na frapujące nas pytanie, kiedy i kto po raz pierwszy wyprodukował i skosztował alkoholu. Wiele napisano o wodzie życia z czasów rzymskich, czy o zakonnikach, ukrywających swój eliksir przed okiem poborców podatkowych.

Kiedy przyjrzymy się bliżej tematyce whisky, poznamy legendę zakonnika Johna Corr’a i pierwszą wzmiankę o alkoholu z jęczmienia, który zamówił u niego król Jakub IV.

Ale jak i kiedy ten szlachetny trunek znalazł się w Szwecji? Tego nie wiemy. Odnaleźć można zapisy mówiące o tym, że już w XVIII wieku konsumowano tu alkohol nazywany „oskobad”, który mógł być odpowiednikiem szkockiej  „uisge beatha”. Trunek ten znany był już i w Gothenburgu (dzisiejszy Göteborg) w 1815 roku, by pod koniec XIX wieku zagościć na dobre w posiadłościach szwedzkich arystokratów.

Ostatnie lata poświęcono na poszukiwanie whisky, która jako pierwsza produkowana była w Szwecji.  Przez długi czas zakładano, że była to Skeppets, której produkcję rozpoczęto w 1955 roku, bazując na dwóch alembikach, zakupionych z regionu Lowland w Szkocji. Była to wersja typu blended, z etykietą inspirowaną królewską regatą z XVII wieku. Jednak bardziej precyzyjne przeszukiwania archiwów wskazały, że pierwsza whisky pochodziła z 1889 roku, z zakładu o nazwie Göteborgs Jästfabrik.

Zaraz potem pojawiło się wiele podobnych inicjatyw, jednak plany zmonopolizowania branży alkoholowej przez rząd skutecznie udaremniły te plany.

Przejęcie kontroli przez państwo sprawiło, że na kolejną, twórczą myśl przyszło poczekać do lat 90’ zeszłego wieku, kiedy z inicjatywy szalonych zapaleńców, kilku przyjaciół, przebywających w górach na nartach, zrodził się pomysł budowy szwedzkiej destylarni whisky. Nawet jeśli idea wydawała się szalona, moment był idealny. Zainteresowanie whisky single malt rosło w szalonym tempie i w owym czasie 25% sprzedaży należało do tej kategorii.

W 1999 roku powstała destylarnia Mackmyra. Już dziesięć lat później zapotrzebowanie na whisky produkowaną w Szwecji znacznie przewyższało możliwości produkcyjne, co zmusiło właścicieli do wybudowania kolejnej. Niespotykany nigdzie indziej projekt, wykonanej z betonu i wysokiej na 37 metrów destylarni zakładał, że cała produkcja odbywa się niemalże samodzielnie, wykorzystując zjawisko grawitacji.

Proces zaczyna się na najwyższym poziomie i z pomocą sił natury. Każdy kolejny ma miejsce niżej, by na najniższym, gdzie usytuowane są kotły destylacyjne, matka natura zwieńczyła dzieło.

Oczywiście obecna branża szwedzkiej whisky jest imponująca, począwszy od słono dymnych wersji oferowanych przez położoną na zachodnim wybrzeżu destylarnię Smögen, inspirowanych Japonią whisky z destylarni Box ( obecnie High Coast), czy wyspiarską odmianą z destylarni Hven.

Mackmyra dała przykład, że Szwecja też potrafi, choć od pierwszych edycji, które poznał szwedzki konsument minęło już ponad 100 lat.

Oprócz wersji podstawowych: Bruks, Svensk Ek czy Svensk Rok, od czasu do czasu pojawiają się limitowane edycje, bazujące na wyjątkowej jakości beczkach, które w trakcie przeczesywania magazynów napotyka master blender Angela D’Orazio. Nazwano je serią Moment, a jako że liczba tak wyjątkowych beczek jest mocno ograniczona, poszczególne wersje pojawiają się w krótkich seriach. Pierwszą z nich była wydana w 2010 roku whisky Moment Urberg.

Poniżej zaprezentowałem trzy różne edycje, które ukazały się w tej niecodziennej i jakże dopracowanej jakościowo serii.

Pierwsza z nich Tolv, z angielskiego twelve, czyli dwanaście, to dwunastoletnia whisky, destylowana w 2004 roku i dojrzewająca wyłącznie w beczkach 1st fill Bourbon. Odnajdziemy w niej nie tylko charakterystyczne dla ex Bourbon słodkie nuty miodowo waniliowe, ale także odrobinę owoców leśnych, gruszek i ziół. Cała edycja zamknęła się liczbą 1490 butelek.

Druga z nich Solsken – Słońce, częściowo dojrzewająca w beczkach po Sherry, jest zupełnie inna, bardziej wytrawna, pachnąca trawą, świeżymi ziołami, przyprawami korzennymi, z ledwo dostrzegalnymi, dymnymi nutami.

Łącznie światło dzienne ujrzało 3000 takich butelek.

I wreszcie trzecia Skog, czyli las, o przebogatych, owocowych aromatach, będących wynikiem jej dojrzewania w dość nietypowych beczkach, nasycanych uprzednio winem z borówek. W niej tak jak w poprzedniej, odnajdziemy śladowe ilości nut dymnych, które niczym welon, okrywają intensywny, owocowy bukiet.

Mackmyra Skog, podobnie jak Solsken, ukazała się w ilości 3000 sztuk.

Historia whisky szwedzkiej, jak wielu innych, rodziła się w bólach, pocie, łzach i cierpieniu, jednak obecna liczba funkcjonujących tam destylarni, jak i różnorodność oferowanych przez nie whisky, pozwala z optymizmem patrzeć w jej przyszłość.

Konstrukcja pierwszej ze szwedzkich destylarni – Mackmyry i widoki rozciągające się z najwyższego jej poziomu uwiodły mnie i oczarowały, choć myślami wciąż powracam do wizyty w destylarni Box, znajdującej się ok. 600 km na północ od lotniska Skavsta. Niby daleko, jednak sześć godzin za kierownicą wydaje się być niczym, w porównaniu z krajobrazem i ludźmi, którzy czekają na nas na miejscu.

Z pewnością Szkocja i Irlandia były fundamentem. Korzystając z ich wiedzy i doświadczeń, kolejne kraje dołączyły do wspólnoty jaką jest whisky. Można oczywiście wmawiać sobie, że tylko szkocka jest warta grzechu i na tym pozostać, jednak ja jestem zwolennikiem docierania wszędzie tam, gdzie whisky jest produkowana. To zawsze wzbogaca jeśli nie nasze kubki smakowe, to z pewnością wiedzę i warsztat. Nie ma nic piękniejszego niż odkrywanie świata, a dodatkowo podróże kształcą.