Niezwykłe początki Irish whiskey!

Niezwykłe początki Irish whiskey!

Pierwsza, szeroko  cytowana wzmianka o „ whiskey” w odniesieniu do Irlandii pochodzi z „Annals of the four masters”, kronik średniowiecznej Irlandii.

Opowiada ona o wodzu, nazywanym Risterd Mac Ragnaill, który pewnego wieczora w 1405 roku dokończył żywota, po uprzednim piciu w nadmiarze „usci bethad”, która okazała się dla niego ostatnią życiową przygodą. Czy była to pierwotna forma dzisiejszej whiskey, czy tylko brendy, nie można być pewnym, stąd poszukiwanie wczesnych śladów ewolucji irlandzkiego trunku pozostanie na zawsze okryte mgiełką tajemnicy.

Do jeszcze większego zamętu w gaelickim określeniu „uisce beatha”, którym mogły być nazywane i inne, mocne alkohole, przyczynia się wzmianka Fynesa Morysona, sekretarza angielskiego członka parlamentu, który w swoim dzienniku z 1600 roku docenił medyczne zalety i wartość irlandzkiej „aqua vitae”, wulgarnie nazywanej właśnie „usquebaugh”.

Jeśli w Szkocji w 1494 roku destylowano zboża, z pewnością czyniono to także w Irlandii. Jednak tam tradycję przekazywano raczej słownie, zatem trudno o współcześnie dostępne kroniki i archiwa tamtych czasów. Prawo „korony angielskiej” niewiele znaczyło w ubogiej Irlandii, może poza Dublinem i ziemiami wokół niego, a większość destylacji odbywała się z dala od wschodniego wybrzeża.

Z pewnością gorączka destylacji z ziaren zbóż zalała tereny Irlandii w XVI wieku, co w 1556 roku doprowadziło do wprowadzenia przez angielski parlament przepisów, zezwalających na produkcję wody życia  tylko członkom Izby Lordów, szlachcicom i honorowym obywatelom większych miast, bez uprzednio wykupionej licencji.

Jednak siła korony niewiele znaczyła w pełnej anarchii Irlandii, gdzie nadal obowiązywało prawo Brehonów, celtyckich druidów, którzy działali podobnie do dzisiejszych arbitrów czy sędziów.

Królowa angielska Elżbieta I miała z katolicką Irlandią same kłopoty. Najpotężniejszy z klanowych przywódców Tyrone O’Neill zyskał jeszcze większy prestiż wśród pozostałych klanów, kiedy po mocnym przepiciu zapadł w śpiączkę, jednak jakimś cudem się z niej wybudził. Skoro oparł się sile mocnego trunku, z pewnością poprowadzi irlandzkie oddziały do zwycięstwa.

Kryzys sięgnął zenitu w 1601 roku, kiedy na pomoc Tyronowi przybył hiszpański król Filip III wraz ze swą armią, chcący przepędzić heretycką, angielską królową i osadzić na tronie córkę Izabelę. Gdyby jego plany doszły do skutku, kto wie, może dziś Dublin produkowałby hiszpańską whisky. Jednak to właśnie dzięki whisky zamiary Filipa i wodza Tyrona nie doszły do skutku. Plany ataku irlandzkich wojowników zostały zdradzone angielskim posłom w zamian za butelki z whisky. Ich własne słabostki okazały się silniejsze niż chęć uwolnienia się spod angielskiego jarzma.

Dziś sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Irlandia ma swoją whiskey, która jak się zakłada, będzie najszybciej rozwijającą się kategorią w kolejnych latach, gdyż kraj ten ma wiele do nadrobienia. Lata chwały przeminęły wraz z wybuchem I wojny światowej i do końca ubiegłego millenium branża whiskey trwała w letargu. Obecnie rozkwit „irish” widać gołym okiem. Z zaledwie trzech destylarni działających w latach 80’ ubiegłego wieku, obecna liczba, wraz z tymi które są w planach, zbliża się do 40.

Podczas tegorocznych zawodów World Whiskies Awards tytuł najlepszej na świecie zdobyła whiskey Teeling w wersji 24 yo.

Ale nie tylko mistrz potrafi zachwycić.

Destylarnia Teeling wydała też dwie, limitowane, arcyciekawe edycje whisky, pod nazwą Brabazon.

Nazwa nawiązuje do XVIII wieku, kiedy to w 1782 roku Walter Teeling otworzył destylarnię whiskey z rejonie Liberties (centrum Dublina), w pobliżu miejsca zwanego Newmarket.

Pomiędzy XVI a XIX wiekiem teren Liberties nadzorowała rodzina Brabazon, a William Brabazon, trzeci hrabia Meath, zyskał prawa do ustanowienia na Newmarket wielkiego rynku wymiany handlowej. Ponieważ okolice Liberties zamieszkiwane były przez bogatych Anglików, do pobliskiego portu przypływały statki, które oprócz wielu artykułów spożywczych, dostarczały też im ulubione beczki z sherry i porto. Oddając hołd tym wzmacnianym winom, oraz człowiekowi, dzięki któremu Newmarket rozkwitł, destylarnia Teeling stworzyła te dwie wersje.

Brabazon I koncentruje się na efekcie maturacji w beczkach ex sherry. To limitowana Irish whiskey, w skład której wchodzą 10-cio letnie destylaty, spoczywające cały okres dojrzewania w beczkach Oloroso butt, wykonanych z hiszpańskiego dębu,  15-sto letnie destylaty, dojrzewające w mniejszych beczkach „hogshead” po sherry Oloroso, wykonanych z amerykańskiego dębu oraz 14-letnie pochodzące z beczek po sherry Pedro Ximenez. Whiskey posiada intensywny rubinowy kolor oraz zdecydowane aromaty suszonych owoców, marcepana, świeżo mielonej kawy, gorzkiej czekolady, rodzynek, cynamonu, goździków  i owocowej tarty. Whiskey jest butelkowana z podwyższoną mocą 49,5%, niefiltrowana oraz posiada naturalny kolor.

Brabazon II dla odmiany koncentruje się na owocach maturacji w beczkach po porto, a finalny produkt to kombinacja różnych roczników .

10 % receptury destylowane było w 2005 roku i pierwsze 10 lat spędziło w beczkach ex Bourbon, po czym zostało poddane finiszowaniu przez kolejne dwa lata w beczkach po Tawny Port.

25% pochodzi z rocznika 2002 i 2005, w pełni dojrzewające w beczkach White Port.

Pozostałe 65% z roczników 2001, 2007 i 2009 cały okres spędziło w beczkach po Ruby Port.

Butelkowana również z podwyższoną mocą 49,5%, bez filtracji. Charakteryzuje ją intensywny zapach pieczonego chleba, orzechów, prażonych migdałów, czekolady, pieczonych jabłek, gruszek w zalewie rumowej, fig i tarty śliwkowej.

I jak tu się im nie oprzeć…

Dystrybutorem whiskey Teeling w Polsce jest firma Tudor House.

Autor: Jarosław Buss